Pierwszy polski lek innowacyjny

Opublikowano

Mamy wreszcie pierwszy polski lek innowacyjny. Lek świadomie zaprojektowany przez Polaków, zbudowany od podstaw i 13 listopada zatwierdzony. Mowa tutaj o rozwiniętym klinicznie przez Kura Oncology (USA) inhibitorze białka o nazwie menina w leczeniu białaczek.

W 2008 r. miałem wielkie szczęście i przyjemność realizować pracę magisterską na University of Virginia w Charlottesville w laboratorium Johna Bushwellera. W tym czasie i w tej grupie pracowała też dwójka Polaków związanych z Wrocławiem, Jola Grembecka i Tomek Cierpicki. Wtedy byli adiunktami (ang. assistant professor), dziś mają własną grupę w Ann Arbor na prestiżowym University of Michigan

Projekt meniny zaczął się w 2008 r. i jeszcze pamiętam początki, gdy koleżanka tworzyła dziesiątki konstruktów genetycznych do produkcji tego białka. Wyprodukowane białko posłużyło dalej do znalezienia tzw. fragmentów przy użyciu spektroskopii NMR (ang. FBS by NMR; Tomek jest wielkim ekspertem w tej dziedzinie), a następnie do chemicznego rozwoju i optymalizacji tych cząsteczek. Ta część drogi, czyli chemia medyczna jest z kolei domeną Joli. W okolicach 2009 r. Jola i Tomek otworzyli własne laboratorium w Michigan, które w większości rankingów jest w pierwszej trzydziestce najlepszych uczelni świata. Nie żeby miało to jakieś znaczenie, ale piszę o tym, żeby pokazać, że świetni Polacy za granicą pracują nie tylko w OpenAI.

Projekt meniny był kontynuowany w Michigan i doprowadzony do poziomu kandydata do rozwoju przedklinicznego. Nad samym projektem pracowało jeszcze kilku innych Polaków – Szymon Kłossowski od strony chemii medycznej, Kasia Kempińska od strony modeli zwierzęcych i pewnie kilka innych osób, których nie poznałem. Co ciekawe Szymon w pewnym momencie wrócił do Polski by dzielić się doświadczeniem w Molecure (wtedy było to jeszcze OncoArendi), po czym “wrócił” do USA, gdzie do dziś pracuje w Arrowhead Pharmaceuticals.

Cały polski zespół wypuścił 35 publikacji o meninie, a w grudniu 2014 r. Kura Oncology nabyła wyłączne prawa do licencji inhibitorów meniny z University of Michigan. 11 lat później zatwierdzono lek – ziftomenib.

Powiedzieć jednak, że Jola i Tomek zrobili inhibitory meniny, które stały się lekami, to jak nic nie powiedzieć. W 2008 r. menina nie była znanym celem molekularnym. Była jakimś tam sobie, słabo zbadanym białkiem o nieznanej roli. Nie było precedensu pokazującego produkcję tego białka do analiz biochemicznych. Nie było struktur atomowych. Menina nie miała znanych białek podobnych (homologicznych), co nie pozwalało ówcześnie na zbudowanie jakiegokolwiek sensownego modelu przestrzennego jej struktury, tak potrzebnego do rozwijania leków. Co więcej duża część tej meniny nawet nie ma struktury (jest nieustrukturyzowana; ang. disordered), co bardzo utrudnia inżynierię białka (jej produkcję konieczną do badań biochemicznych) i stanowi potężną trudność w poszukiwaniu leków małocząsteczkowych typu inhibitory. 

W 2008 r. również nie było jakiejkolwiek wiedzy z zakresu syntetycznej letalności (ang. synthetic lethality). W dużym uproszczeniu syntetyczna letalność polega na tym, że w nowotworowych liniach komórkowych metodami genetycznymi usuwa się wybrane białko (blokuje się ekspresję białka na poziomie jego genu) i się sprawdza, czy takie usunięcie (knock-out lub knock-down) prowadzi do wybiórczej śmierci komórek nowotworowych jakiegoś typu. Metodologia ta pozwala na identyfikację białek, od których żywotność komórek jest zależna. Ale nie było to w ogóle dostępne aż do 2014 r., kiedy grupy z Bostonu pokazały pierwszą wersję projektu Achilles.

Zatem znalezienie takiego białka jak menina, wyprodukowanie go w komórkach bakteryjnych, identyfikacja początkowej przestrzeni chemicznej i rozwój kandydatów na lek, to wielki wyczyn i wielokrotny przebłysk geniuszu Joli i Tomka. I to od samego początku był ich projekt.

***

13 listopada 2025 Kura Oncology wprowadziła inhibitor meniny, ziftomenib, jako lek najlepszy w klasie. Rozwój kliniczny szedł im jak po grudzie, co pozwoliło Syndaxowi na wygranie wyścigu o lek pierwszy w klasie. Nie do końca rozumiem dlaczego tak się stało, bo naukowcy z Kury mieli przewagę kilku lat nad konkurencją. Słyszałem opinię, że powolny rozwój kliniczny był spowodowany tym, że Big Pharma nie była zainteresowana projektem. A nie była, bo początkowo ziftomenib miał działać tylko w małych populacjach pacjentów i w wąskiej podklasie białaczek. Okazało się, że będzie działać w dużo większej populacji i że działa świetnie

Ile razy słyszeliśmy o takich przypadkach… 

  • Szpiczak mnogi to już opowieść klasyczna. Big Pharma nie widziała sensu w rozwijaniu leków, bo to była choroba bardzo rzadka. Ale leki istotnie przedłużyły życie pacjentów i 2024 r. łączna sprzedaż leków wyniosła 21-23 mld USD. 
  • Z “historii najnowszej” znamy z kolei Scemblix (Novartis;  inne nazwy to ABL001 lub asciminib) – prognozy wg publikacji branżowych mówiły o szczytach sprzedaży na poziomie 800-900 mln USD rocznie, bo już było wiele niezłych leków na tę konkretną formę białaczki. A 800-900 mln USD  w szczycie to dla Big Pharmy wynik mizerny. Novartis też się Scemblixem szczególnie nie chwalił w kontekście przewidywanych przychodów. Dzisiaj się chwali i prognozuje, że sprzedaż tego leku powinna przekroczyć 4 a może nawet 6 mld USD rocznie. 
  • Dla ziftomenibu rozrzut też jest duży – od prognoz analitycznych z 2023 r. wynoszących 200-300 mln USD do 3 mld USD. To tylko pokazuje, jak wiele przełomowych terapii zaczynało jako projekty niszowe oraz jak ciężko jest przewidzieć wartość leku.

Wróćmy jednak do meniny, bo to jest przypadek bardzo potrzebny w naszej rzeczywistości. Jakby nie patrzeć na tę opowieść, powinniśmy być dumni, że wybitni polscy naukowcy mieli tak ogromny wkład w rozwój leku na raka. Należy też ocalać takie historie od zapomnienia, bo mimo że na stronie Kura Oncology jest wzmianka o polskich początkach projektu, to mówi ona jednak zdecydowanie za mało.