Dlaczego biznes woli rozwijać droższe leki?

Opublikowano

Gdy firmy farmaceutyczne publikują coroczne sprawozdania z działalności, w towarzyszących im prezentacjach widzimy, że klasyczne leki chemiczne są coraz bardziej wypierane przez terapie przeciwciałowe i komórkowe. Problem polega na tym, że ich rozwój jest wyraźnie droższy, ich forma podania mniej wygodna, a cena dużo wyższa. Dlaczego zatem świat zmierza w kierunku leków biologicznych?

Żeby odpowiedzieć na powyższe pytania, muszę przybliżyć kilka pojęć. Jednym z szerszych kryteriów podziału leków jest podział na leki chemiczne i na biologiczne. Leki chemiczne powstają w procesach syntezy organicznej. Leki biologiczne są zaś produkowane przez komórki i nie są możliwe do wytworzenia narzędziami klasycznej chemii. Wytworzony i dopuszczony do sprzedaży lek jest chroniony kilkoma poziomami patentów m.in. na skład chemiczny (ang. composition of matter), sposób użycia (ang. methods of use), sposób podania (ang. route of administration), kombinacje z innymi lekami, czy sposób wytworzenia.

Gdy prawa patentowe na dany lek wygasną, może on być produkowany przez inne firmy w postaci leków generycznych dla leków chemicznych lub leków biopodobnych dla leków biologicznych. 

W przypadku leków chemicznych sytuacja jest prosta:

  • Znamy dokładną strukturę chemiczną leku,
  • Znamy sposób jego syntezy chemicznej.

Proces jest stosunkowo łatwo odtwarzalny i kontrolowalny.

Dla leków biologicznych obraz wygląda inaczej:

  • Znamy przybliżoną kompozycję leku biologicznego,
  • Wiemy w jakich komórkach – fabrykach biologicznych – powstał.

Problem polega na tym, że te fabryki biologiczne same w sobie nie prowadzą powtarzalnych procesów. Oprócz tego, że produkują białka terapeutyczne, to mogą to robić w inny sposób i uzyskując trochę inny efekt. To powoduje, że dla leków biologicznych, powstające odpowiedniki/zamienniki muszą mieć podobne właściwości i stąd mówimy o lekach biopodobnych.

Leki generyczne zostają wprowadzone na rynek zaraz po wygaśnięciu ochrony patentowej i prowadzą do średniego spadku ceny leków oryginalnych o 90% krótko po wprowadzeniu. Same, będąc znacznie tańszymi, przejmują znaczną część rynku leku pierwotnego. A mogą być bardzo tanie, ponieważ synteza leku chemicznego w dużej skali powoduje, że koszt wyprodukowania tabletki nierzadko wynosi ułamki dolara za sztukę.

Leki biopodobne, jako że mają podobne właściwości, muszą podlegać dodatkowym badaniom klinicznym, żeby ocenić, czy są podobnie skuteczne i podobnie bezpieczne, co leki oryginalne. Powoduje to, że koszt ich rozwoju jest kilka rzędów wielkości większy od leków chemicznych.

Czy leki biologiczne i biopodobne są zatem lepsze od leków chemicznych i generycznych?

Nie są. Nie są też gorsze. Celują przeważnie w inne cele molekularne tj. głównie białka zewnątrzkomórkowe, podczas gdy leki chemiczne mogą celować w białka tak wewnątrz jak i na zewnątrz komórki. Ale przez to, że leki biologiczne jest stosunkowo łatwo odkryć we wczesnych fazach R&D, weszły one do kanonu terapii szczególnie immunologicznych. W onkologii też radzą sobie świetnie, bo najlepiej sprzedający się lek na świecie, Keytruda, jest właśnie lekiem biologicznym.

Leki biologiczne można dosyć łatwo i tanio odkrywać w laboratoriach akademickich, co powoduje, że popyt na nie stale rośnie. Chemia medyczna bywa zaś bardzo skomplikowana, czasochłonna i na uczelniach ciężko zdobyć na to środki. Jeśli jednak spojrzymy na cały łańcuch rozwoju leków, to koszty fazy odkrycia i rozwoju leków to jakieś 5-10% wszystkich kosztów potrzebnych do wprowadzenia leku na rynek.

Jeśli porównamy marże brutto i operacyjne to źródła mówią tak: 

Kategoria lekuŚrednia Marża BruttoŚrednia Marża OperacyjnaGłówny motor marży
Leki biologiczne (Oryginalne)85% – 95%40% – 60%Ogromna siła cenowa, ochrona patentowa i długa wyłączność rynkowa.
Leki chemiczne (Oryginalne)80% – 90%10% – 50%Niskie koszty wytworzenia (COGS), wysoka cena w okresie ochrony patentowej.
Leki biopodobne (Biosimilars)55% – 70%20% – 35%Wysokie koszty produkcji, ale wolniejszy spadek cen po wygaśnięciu patentu oryginału.
Leki generyczne (Chemiczne)30% – 50%4% – 12%Masowa skala, ale walka cenowa i wyniszczająca konkurencja.

Żeby wprowadzić generyk, firma musi zainwestować 1-4 mln USD. Żeby wprowadzić lek biopodobny to jest to 100-300 mln USD i 5-8 lat prac badawczo-rozwojowych. Na tej podstawie można zrozumieć, że marże leków biologicznych i biopodobnych są odpowiednio wyższe niż leków chemicznych i generycznych. I nie trzeba być matematykiem, żeby zauważyć, że mimo wyższych kosztów produkcji cząsteczki biologicznej, firmy farmaceutyczne zarabiają dużo więcej na sprzedaży tych leków niż chemicznych.

Środowisko regulacyjne leków biologicznych i chemicznych

Ochrona danych i wyłączność rynkowa (ang. data exclusivity) to rodzaj zabezpieczenia, który nie pozwala na wykorzystanie danych klinicznych leku oryginalnego do rozwoju leku generycznego lub biopodobnego nawet po wygaśnięciu patentu. Dla chemicznych generyków “data exclusivity” to 5 lat. Dla leków biologicznych to lat 12.

Drugim elementem różnicującym oba podejścia jest prawo patentowe. Leki chemiczne przeważnie są chronione kilkoma patentami podczas gdy leki biologiczne otworzyły niszę umożliwiającą składanie setek patentów, a ich średnia wynosi 14. Humira, czyli jeden z najlepiej sprzedających się leków w historii, miał ich blisko 200!

Ponadto w USA wprowadzono okres chroniący lek przed negocjacjami cenowymi z rządem. Dla leków chemicznych okres ochrony przed presją na cenę leku to 7 lat od wprowadzenia na rynek, a dla leków biopodobnych to 11 lat.

Ostatni komponent o skali globalnej jest “zamienność” leku w aptece (ang. “automatic substitution”). Farmaceuta w aptece może swobodnie zaproponować pacjentowi tańszy generyk, ale nie może zaproponować leku biopodobnego mimo, że przeszedł on kliniczne badania równoważności. To może zaproponować jedynie lekarz.

Dlaczego regulacje poszły w tym kierunku?

Może regulatorzy chcieli wynagrodzić firmom to, że ponoszą większe koszty rozwoju? A może lepsza ochrona leków biologicznych miała zachęcić firmy do jeszcze większych inwestycji? Trochę tak się zadziało i z perspektywy prowadzenia biznesu wyłania się oczywisty obraz. Nie opłaca się robić leków chemicznych, ponieważ:

  • Są mniej rentowne
  • Są bardziej podatne na konkurencję (tego nie opisałem, ale pokazanie struktury chemicznej leku otwiera drzwi do odkrycia i rozwoju leków lepszych w klasie)
  • Szybciej wejdą leki generyczne

Ale odwróćmy monetę i spójrzmy na dobrobyt społeczny. Leki chemiczne to doustne tabletki (są też w innych formach podania oczywiście), a leki biologiczne to zastrzyki i form doustnych praktycznie nie ma. Leki chemiczne są dużo tańsze, a ich postacie generyczne to czasem kilkanaście złotych dla pacjenta miesięcznie, podczas gdy leki biopodobne to przynajmniej kilka tysięcy złotych miesięcznie. Leki chemiczne pozwalają na ich szybsze ulepszanie i otwieranie drzwi dla nowych substancji, podczas gdy leki biologiczne ten proces skutecznie opóźniają.

Dlaczego zatem dodajemy coraz więcej zachęt do rozwoju leków biologicznych i coraz bardziej karzemy leki chemiczne? Czy w interesie każdego człowieka nie jest postęp rozwoju leków? Efektem obecnych regulacji jest to, że rozwój leków biologicznych staje się ekonomicznie znacznie bardziej atrakcyjny niż rozwój leków chemicznych. 

Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli byśmy wszystkie powyższe regulacje leków biologicznych przypisali terapeutykom chemicznym, to mielibyśmy coraz więcej, coraz lepszych i coraz tańszych leków na świecie. Tymczasem mamy paradoks. Polega on na tym, że system premiuje leki biologiczne, mimo że są one mniej wygodne, droższe i równie skuteczne.